Oddech przestrzeni – o intymnym słuchaniu dziedzictwa i budowaniu dźwiękowych pejzaży miejsc
W rozmowie skupimy się na roli dźwięku w odkrywaniu i doświadczaniu miejsc dziedzictwa. Zaproszony artysta opowie o swojej praktyce nagrań terenowych, mapowaniu pejzaży dźwiękowych oraz tworzeniu narracji akustycznych, które pozwalają słuchać przestrzeni w jej codziennym rytmie i ukrytych warstwach. Zastanowimy się, jak dźwięk może stać się wspierającą praktyką na co dzień – poprzez głębokie słuchanie, spacery dźwiękowe czy nagrywanie jako formę uważności lub medytacji. Porozmawiamy także o tym, jak archiwizowanie brzmień pozwala ocalić ulotne aspekty wspólnej pamięci. Spróbujemy sprawdzić czy dźwięk – jako narzędzie artystyczne i badawcze – może pomóc reinterpretować dziedzictwo nie tylko poprzez obrazy i narracje wizualne, lecz także jako żywe, pulsujące archiwum, w którym przeszłość, teraźniejszość i przyszłość splatają się w jeden wspólny głos.
Naszym gościem jest Krzysztof Topolski – artysta dźwiękowy, perkusista, edukator i twórca pracujący z nagraniami terenowymi oraz pejzażem dźwiękowym. W swoich projektach bada, jak poprzez uważne słuchanie można odkrywać charakter miejsc, ich rytm, historię i ukryte warstwy codzienności. Tworzy instalacje, nagrania i działania w przestrzeni, które zachęcają do doświadczania dziedzictwa poprzez dźwięk.
Korzystając z okazji i Twojej eksperckiej wiedzy, chciałabym poprosić Cię o krótkie wprowadzenie do kilku pojęć, które nie dla każdego mogą być oczywiste. Zależy mi na przybliżeniu czytelnikom tego, czym jest audiosfera, field recording czy spacer dźwiękowy, a jednocześnie – poprzez te pojęcia – na lepszym poznaniu Twojej praktyki twórczej i edukacyjnej.
Audiosfera to określenie bardziej chyba zwyczajowe i czasami się je stosuje, ale bardziej precyzyjnym i oficjalnie stosowanym terminem, chyba już naukowym, jest krajobraz akustyczny (ang. soundscape) lub pejzaż dźwiękowy. Aby podać dokładną definicję, posłużę się cytatem z opublikowanego w 2025 roku tłumaczenia na polski kluczowej dla akustycznej ekologii pracy Strojenie świata R. Murray’a Schafera. Autorem tłumaczenia jest Krzysztof Marciniak a wydawcą Bęc Zmiana. Książka wyposażona jest w słownik terminów dotyczących słuchania. Myślę, że będzie to najbardziej adekwatna definicja.
Pejzaż dźwiękowy (soundscpae): środowisko dźwiękowe; technicznie – dowolna część środowiska dźwiękowego traktowana jako pole badawcze. Pojęcie to może odnosić się do rzeczywistych środowisk lub abstrakcyjnych tworów, takich jak kompozycje muzyczne lub studyjne montaże, w szczególności gdy traktuje się je jako środowisko.
Spacer dźwiękowy, tu posłużę się cytatem z tekstu Hildegard Westerkamp, prekursorki spacerów ze słuchaniem, który ukazał się w magazynie Glissando. Jest to tłumaczenie tekstu Soundwalking w Soundc Hertige vol. III nr. 4 Victoria B.C. , 1974 (wersja zrewidowana w 2001). Glissando #26/2015:
“Głównym celem spacerów dźwiękowych jest wsłuchanie się w środowisko, wystawienie uszu na każdy otaczający nas dźwięk bez względu na to, gdzie się znajdujemy. Będąc w domu, przechodząc przez ulicę w centrum miasta, idąc przez park lub brzegiem plaży, siedząc w gabinecie lekarskim, w hotelowym holu, w banku, robiąc zakupy w supermarkecie, w domu towarowym, w warzywniaku, stojąc na lotnisku, na peronie, na przystanku autobusowym… Gdziekolwiek się znajdujemy, uszy będą dla nas najważniejsze”.
Nagranie terenowe (field recording) – to rejestrowanie dźwięków otoczenia ze wszystkimi tego konsekwencjami i niuansami. Najczęściej nagrywa się mikrofonami powietrznymi, czyli rejestruje się pejzaż dźwiękowy analogicznie do tego, co słyszą nasze uszy. Jednak dźwięk jest wzmocniony i przefiltrowany przez charakterystykę mikrofonów i sprzętu rejestrującego. Istnieje wiele metod i rodzajów mikrofonów. Ja preferuję mikrofony o charakterystyce dookulnej, które niczego nie faworyzują i nie uwypuklają wybranej charakterystyki kierunkowej. Nagrywają wszystko z każdej strony. Można też nagrywać na przykład mikrofonami kontaktowymi, które zbierają wewnętrzną wibrację materiałów. Hydrofon, który jest odmianą mikrofonu kontaktowego, nagrywa dźwięki pod wodą. Można też nagrywać pola elektromagnetyczne za pomocą specjalnie przygotowanych cewek. Geofon to urządzenie, które „zbiera” częstotliwości najniższych drgań: wibrację ziemi lub konstrukcji budowlanych, a detektor ultradźwiękowy zarejestruje najwyższe częstotliwości spoza zakresu słyszenia ludzkiego ucha, np. echolokację nietoperzy.
W projekcie „Miejsca mają twarze” poszukuję różnych narzędzi i form symbolicznego zapisu doświadczenia miejsca – szczególnie przestrzeni dziedzictwa. Tworzę z dziećmi i z dorosłymi subiektywne narracje, zapisane jako katalog śladów i kolekcja portretów miejsc.
Wiem, że w swoich działaniach nie tylko słuchasz, ale też utrwalasz dźwięki krajobrazu, tworząc utwory, instalacje czy archiwa. Co daje takie zmaterializowanie doświadczenia dźwiękowego?
Chyba jest to jednak cały czas twórczość muzyczna, ale poszerzona o słuchanie otoczenia i doświadczenie konkretne w muzyce – używając terminu stosowanego przez twórcę muzyki konkretnej Pierrea Shaeffera. Dźwięki otoczenia są zarejestrowane, nagrane, zgromadzone, czasami przetworzone i skomponowane w formie utworu, albumu muzycznego, instalacji czy koncertu. Sam proces słuchania jest kluczowy, ale potem często następuje czas katalogowania, przetwarzania przez subiektywne postrzeganie, emocje i pamięć. Następuje pewne zmaterializowanie mojego słuchania i powstaje praca artystyczna. Zawsze jest to też jakiś dokument na temat zastanego otoczenia akustycznego, ostatnio często zabarwiany muzycznie przez warstwę elektroniczną czy perkusyjną.
Czy pamiętasz moment – albo projekt – który uświadomił Ci, że dźwięk może być narzędziem odkrywania dziedzictwa lub historii miejsca? Jak to się stało, że włączyłeś ten wątek do swojej praktyki artystycznej i edukacyjnej?
Takie odkrywanie następowało powoli i cały czas trwa. Samo nagrywanie w terenie to już odkrywanie dziedzictwa, na przykład lokalnego języka. Przychodzą mi do głowy dwa projekty Arszyn Emigrant oraz Tresymesy. W pierwszym nagrywałem w Londynie język Polaków i nie tylko, którzy opowiadali historie swojej emigracji. Drugi projekt dotyczył też języka, ale na Bałkanach, w Zagrzebiu, Sarajewie i Belgradzie. Nagrania były skoncentrowane na mowie, ale oczywiście mowa „zawieszona” jest tu w tym, co nazywamy pejzażem dźwiękowym miejsca. Mówi się, że pejzaże dźwiękowe często mają swój odrębny charakter, często przemijają, a nagranie może je w pewien sposób zatrzymać i utrwalić.
Linki do nagrań:
https://arszyn.bandcamp.com/album/emigrant
https://audiotong.bandcamp.com/album/tresymesy
Zastanawiam się, jakie warstwy tytułowego „oddechu przestrzeni” uważasz za najbardziej znaczące w kontekście historii miejsca – naturę, ludzi, infrastrukturę, a może relacje między nimi?
Prawdopodobnie wszystko to jest ważne. Ostatnio mieliśmy duże opady śniegu, który działał jak materiał tłumiący, wyciszał przestrzeń. Od razu było jakoś bardziej przytulnie, dźwięki się nie odbijały od bloków, krajobraz akustyczny był stłumiony, inny. Na dźwięk otoczenia może działać wszystko, nawet wilgotność powietrza wpływa na propagację fali dźwiękowej, co zmienia akustykę przestrzeni. Oczywiście, każde miejsce ma często swoje charakterystyczne dźwięki, można by je określić markerami dźwiękowymi (kolejny termin ze słowniczka Strojenie świata). Unikatowe dźwięki mogą być charakterystyczne dla wybranej przestrzeni lub czasu. Mogą to być dzwony lub niecodzienne wydarzenia. Ostatnio obserwuję karnawał w Bazylei. Jest to dwudziestosiedmiogodzinna celebracja połączona z paradami i tradycyjnym muzykowaniem na specjalnych bębnach z towarzyszeniem fletów. Tradycja ta sięga XIV wieku. Krajobraz akustyczny miasta zmienia się na czas karnawału i jest odmienny, niecodzienny, specjalny.
A czy dźwięki, które „preparujemy”, wykorzystując elementy danej przestrzeni lub po prostu aktywizujące tę przestrzeń do życia szuraniem butów, uderzeniem patyka, mogą powiedzieć nam coś o historii danego miejsca? Pytam w kontekście działań warsztatowych z dziećmi. Zapewne czym innym będzie słuchanie Amfiteatru Tysiąclecia w Opolu podczas Festiwalu Piosenki Polskiej od zwiedzania pustego obiektu.
To jest bardzo ciekawy pomysł, aby popracować nad historią polskiej piosenki i muzyki rozrywkowej przez pryzmat architektury Amfiteatru w Opolu. Podobno raz wzbudzona wibracja dźwięku nigdy do końca nie zamiera, ale trwa w materiale albo w powietrzu w niezauważalnej formie energii. Cała ta muzyka, która była tam zagrana, cały dźwięk, jeśli tak pomyślimy o dźwięku, jest tam gdzieś ciągle skumulowany i nawarstwiony. Być może można tę wibrację w jakiś sposób wzmacniać i jej poszukiwać. Oczywiście poruszamy się tu już w sferze duchologii akustycznej oraz głebokiej imaginacji czy wyobraźni dźwiękowej. Można by przeprowadzić takie warsztaty w pustym obiekcie festiwalowym, gdzie przez wzbudzanie elementów architektury, badanie pogłosu, eksperymenty z field recordingiem, śpiewem, instrumentami i wibracją materiału badamy historię miejsca, festiwalu i polskiej piosenki. Oczywiście z odpowiednio lekkim przymrużeniem oka. 🙂
Czy według Ciebie wsłuchiwanie się w dźwiękowy pejzaż miejsca może być sposobem budowania relacji z przestrzenią? Jak Ty przygotowujesz się do takiego doświadczenia – czy jest to raczej dobrze zaplanowany proces badawczy, czy intuicyjne spotkanie z miejscem?
Czasami się przygotowuję, czasami raczej nie. Często reaguję na zastaną sytuację, ale mam też miejsca, do których wracam regularnie. Zawsze jest jakiś krajobraz akustyczny, zawsze jest jakiś dźwięk. Czasami jest to wybrane miejsce, jak Rezerwat przyrody “Mewia Łacha” w Gdańsku na Wyspie Sobieszewskiej. Jest to wspaniałe przyrodniczo miejsce zupełnie blisko centrum Gdańska. Bywam tam regularnie i słucham, nagrywam. Czasami gdzieś się wybieram i biorę sprzęt z intencją nagrywania, ale nie wiem, co się wydarzy. Mam takie nastawienie, że chętnie bym coś nagrał, ale jeszcze nie wiem, co to będzie. Czasami nie nagrywam niczego. Ostatnio miałem przerwę w nagraniach terenowych, bo wcześniej robiłem ich bardzo dużo w ramach pewnego projektu. Teraz w tej właśnie chwili jakaś koparka usuwa energicznie zamarznięty śnieg z chodnika w oddali. Słyszę to dokładnie przez okno. Dźwięk rysowania ogromnej łopaty koparki po betonowych płytach jest bardzo głośny i niesie się na dużą odległość. Brzmi z oddali jak jakiś eksperymentalny instrument elektroniczny lub wielka trąba.
W projekcie Ucho w wodzie, czyli działania dźwiękowe na Wyspie Sobieszewskiej, realizowanym we współpracy z Martą Karalus, stworzyliście publikację zachęcającą dzieci do aktywności wokół dźwięku i słuchania.
Jak wprowadzać w życie – nie tylko dzieci, ale też dorosłych – wartościowe rytuały,
w których dźwięk może działać kojąco i wspierająco? Czy podczas pracy w terenie zdarzały Ci się momenty, kiedy słuchanie i nagrywanie stawało się formą medytacji?
W większości przypadków nagrywanie i słuchanie terenowe to ćwiczenia w koncentracji. Czasami dość wymagające. Chyba zawsze na granicy medytacji. Co ciekawe, technologia w tym wypadku może pomagać. Mikrofon działa jak soczewka albo rama. Wytwarza się maksymalny fokus i skupienie. Jednak ważne jest też, gdzie się znajdujemy i co nagrywamy. Pamiętam, gdy niedawno nagrywałem przez wiele godzin tereny stoczniowe w Gdańsku. Część terenu jest przekształcona w nową dzielnicę mieszkalną “Młode Miasto”, ale ciągle tam trwa produkcja. Mimo skupienia, koncentracji i ciekawości dawno nie byłem tak wyczerpany nagrywaniem dźwięków otoczenia. To jest jednak miejsce opresyjne w warstwie dźwiękowej. Natomiast gdy nagrywam w okolicach Rezerwatu przyrody “Mewia Łacha” na Wyspie Sobieszewskiej, gdzie krajobraz akustyczny jest zdecydowanie przyrodniczy i hi-fi, czuję się wypoczęty mentalnie i zrelaksowany, nawet po długim aktywnym słuchaniu i nagrywaniu. Może właśnie dlatego osoby nagrywające w terenie tak często uciekają z mikrofonem w przyrodę.
Na koniec chciałabym zapytać o „portret miejsca”. Jak stworzyłbyś go za pomocą dźwięku?
Chyba po prostu bym słuchał. Jeśli miałby to być portret dźwiękowy, stworzyłbym kompozycję krajobrazu akustycznego, czyli kreatywny montaż nagranych fragmentów. Zresztą to przeważnie robię. Montuje nagrania w większe całości, aby stworzyć wrażenie wędrówki i podróży i wytworzyć dramaturgię słuchania. Szukałbym też różnych metod nagrywania, aby wzbogacić materiał akustyczny. Często ciekawe rzeczy słychać tam, gdzie ludzkie ucho nie dociera bez pomocy odpowiedniego wzmocnienia.
Krzysztof, dziękuję bardzo za rozmowę!
Krzysztof Topolski – perkusista, autor projektów z dziedziny muzyki i sztuki dźwięku, tworzący też instalacje dźwiękowe. Zajmuje się 𝑓𝑖𝑒𝑙𝑑 𝑟𝑒𝑐𝑜𝑟𝑑𝑖𝑛𝑔𝑖𝑒𝑚, akustyczną ekologią i krajobrazem akustycznym. Tworzy w kręgu współczesnej muzyki improwizowanej, jazzowej, ilustracyjnej, elektroakustycznej oraz komputerowej. Prowadzi warsztaty akustycznej ekologii. Jako artysta dźwiękowy i edukator współpracował z instytucjami kultury w Polsce, Europie i USA. Był stypendystą m.in. Museums Quartier w Wiedniu, Fundacji Wyszehradzkiej w Pradze (Galeria Skolska 28), Fundacji ArtsLink w Nowym Jorku (Ohio State University School of Music) oraz MKiDN i miasta Gdańsk. Rezydował i tworzył w Ośrodku Muzyki Elektroakustycznej EMS w Sztokholmie, Skalar Center for Sound Art & Experimental Music w Seyðisfjörður (Islandia) i Fundacji W788 w Kozielcu. Grał w zespołach: Night Come, Red Rooster, Dzieci Kapitana Klossa, Ludzie, Kobiety, Arszyn-Duda, Radar, Arszyn-Gadecki, Wolność, Woda, Korzuchy, Synchrotrony, Dead Vistula, a obecne Buk. Występuje również solo jako Krzysztof Topolski lub Arszyn.
https://arszyn.bandcamp.com/music
https://krzysztoftopolski.wordpress.com
Rozmawiała: Natalia Gołubowska-Skrzypicka
Redakcja: Natalia Gołubowska-Skrzypicka, Marta Cieśla
Korekta: Marta Cieśla
Zrealizowano w ramach stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego.
